fbpx
sobota, 27 listopada 2021 16:13
  • Ładowanie danych ...

Ostatnie urodziny Hitlera

7 miesięcy temu
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
20 kwietnia w III Rzeszy był dniem nadzwyczajnym. Urodziny Führera były świętem państwowym, które obchodzono z największą czcią, ku chwale Wodza Niemiec. Największe obchody odbyły się w 1939 roku, kiedy to zorganizowano defiladę, w której udział wzięło niemal 80 tysięcy żołnierzy. Wtedy, jak i 1940 i 1941 był u szczytu swej potęgi. Jednak już w 1945, w obracającym się gruzy w Berlinie, wokół przywódcy tysiącletniej Rzeszy zebrała się jedynie gwardia jego najbardziej oddanych ludzi.
Foto: Creative Commons; German Federal Archive

Dzień wolny od pracy, cały Berlin udekorowany gigantycznymi, czerwonymi flagami ze swastyką. Tysiące dygnitarzy NSDAP, oficerów Wehrmachtu i oficerów SS na trybunie honorowej, podobnie jak dziesiątki tysięcy Niemców, patrzyło z zachwytem na wojsko, które już w najbliższych dwóch latach miało podbić niemal całą Europę. Po części oficjalnej Hitler udał się do swojej kancelarii, gdzie przyjmował wizyty zagranicznych oficjeli, którzy składali mu najserdeczniejsze życzenia, a najbliżsi współpracownicy wręczali kanclerzowi najrozmaitsze prezenty. To były pierwsze, tak hucznie obchodzone urodziny Wodza III Rzeszy. Ostatnie były natomiast wydarzeniem zupełnie odwrotnym.

19 kwietnia 1945 roku wojska alianckie z zachodu ruszyły na Norymbergę – miejsce wyjątkowe dla każdego narodowego socjalisty. Tego samego dnia Armia Czerwona stacjonowała około 30 km od centrum Berlina, który z każdym dniem obracał się w coraz większą stertę gruzów. Radiowe przemówienie Goebbelsa starało się nie poruszać tego tematu. Zamiast tego Minister Propagandy składał najserdeczniejsze życzenia z okazji zbliżających się urodzin kanclerza Rzeszy i przekonywał słuchaczy, że zwycięstwo jest jeszcze w zasięgu ręki. Nie miało to jednak wiele wspólnego z rzeczywistością.

Es ist alles verloren – Wszystko już stracone

Sam Hitler, podobnie jak jego Niemcy, był swoim cieniem. Zniszczony przez wojnę, którą sam wywołał. Faszerowany lekami oraz narkotykami, zgarbiony, niedosłyszący i niedowidzący człowiek powłóczący nogami był przeciwieństwem tego, który porwał za sobą Niemców kwiecistą mową i marzeniami o dominacji nad światem. Teraz, zamiast dziesiątek tysięcy Niemców, mógł liczyć na życzenia wyłącznie od swoich najwierniejszych paladynów. Wokół Führera zgromadzili się jego ostatni pretorianie, którzy już dawno stracili wiarę w ostateczne zwycięstwo i zmianę biegu wojny. Himmler, Göring, Bormann, Goebbles, Speer, Ribbentrop, Keitel, Jodl, Dönitz, garstka najwyższych rangą oficerów, osobiste sekretarki i adiutanci Hitlera, kilka osób z najbliższej służby oraz jego przyboczny lekarz dr Morell.

Wódz Rzeszy był już wtedy całkowicie oderwany od rzeczywistości. Snuł wizje, wedle których Niemcy miały zostać ocalone przez nagły zwrot zdarzeń, a za zwiastun tej przepowiedni uznał niedawną śmierć prezydenta USA, Roosevelta. Nic na to jednak nie wskazywało. Dywizje, którymi poruszał po mapie wojennej istniały już tylko i wyłącznie na papierze lub były w stanie nienadającym się do przeprowadzenia jakiejkolwiek zorganizowanej operacji.

Dzień później, będąc nafaszerowanym kokainą, Hitler odznaczał młodzieńców z Hitlerjugend, którzy wykazali się walecznością w obronie Berlina. Na kronikach z epoki doskonale dało się zauważyć, jak zgarbiony, chowający za plecami drżącą dłoń kanclerz, z nieobecnym wzrokiem gratuluje młodym Niemcom postawy. Tego samego dnia, po zbombardowaniu Bramy Brandenburskiej, Hitler ostatecznie przeniósł się do swojego bunkra pod kancelarią Rzeszy. Tam też 30 kwietnia, około 15:30, w swoim romantyczno – wagnerowskim stylu, popełnił samobójstwo strzałem w głowę, zażywając jednocześnie truciznę. Adiutant wodza czym prędzej pognał do Martina Bormanna ze słowami „Panie reichleiter, stało się”.

Napisz do redakcji!

Masz ciekawy temat bądź chcesz, byśmy opisali historię albo zajęli się twoim problemem? Napisz do nas! Chętnie wspomnimy o tym w jednym z naszych artykułów.

Napisz do nas: Napisz
bądź autora artykułu wojciech.koziol@kijemwmrowisko.pl