fbpx
sobota, 27 listopada 2021 14:39
  • Ładowanie danych ...

Kawiarniana geopolityka

4 miesiące temu
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Rzadko kiedy zdarza mi się wchodzić z kimś w polemikę na zasadzie artykułu, jednak w tym wypadku zrobię pewien wyjątek. Za sprawą analizy Pana Witolda Jurasza, który tytułowany jest prezesem Ośrodka Analiz Strategicznych, postanowiłem zmierzyć się z jego sposobem interpretacji polskiej polityki, a w zasadzie kocopałami, które ta osoba wypisuje na łamach Onetu.

Foto: Facebook.com

            Uprzedzając już komentarze. Nie, nie jestem miłośnikiem Prawa i Sprawiedliwości i z pewnością równie daleko mi z pozytywnymi uczuciami do większości ugrupowań politycznych. Tutaj jedynie należy zmierzyć się z emocjonalnymi tezami, jakie postawił Pan Witold Jurasz i skonfrontować je z rzeczywistością.

            Już tak naprawdę leady z pogrubioną czcionką pozwalają twierdzić, iż całość będzie miała charakter ostro nacechowany emocjonalnie i nastawiony na to, by pisać go pod tezę, że „Kaczyński prowadzi (…) Polskę ku Moskwie”. Oczywiście nic, poza argumentacją opozycji liberalno – lewicowej za tym nie przemawia, ale przejdźmy do dalszej treści.

            W dalszej części prezentowana jest sytuacja Polski z lat 90-tych i jej wybór, pomiędzy dołączeniem do struktur zachodnich (Wspólnot Europejskich oraz NATO) a pozostaniem w krwioobiegu zarządzanym przez ZSRR, a następnie Federację Rosyjską – co było swoją drogą sugerowane przez samego Lecha Wałęsę podczas jego pobytu w Niemczech. Rzecz jasna nie zostało to wcześniej skonsultowane z rządem, czy ministrem Skubiszewskim. Istniała też, o czym Pan Witold Jurasz zapomniał wspomnieć, trzecia droga, czyli neutralność, lecz ona także została odrzucona.

            Następnie mamy błyskawiczny przeskok do wojny na Ukrainie i tego, że NATO, nic poza nim, jest w stanie zapewnić nam bezpieczeństwo. Po chwili też zostaje przytoczona wojna w Gruzji z 2008 roku oraz zaangażowanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego w tym konflikcie.

            Ukraina faktycznie była próbą dla NATO i państw zachodnich, ale wcale nie potwierdziła ona siły Europy, a raczej jej słabość. Przykład iluzorycznych sankcji czy niedawnego przehandlowania Ukrainy, wraz z finalizacją umowy o Nord Stream 2 jedynie ujawnił, że wspólny interes unijny może istnieć wyłącznie na papierze, a najważniejsze są partykularne interesy, w szczególności Niemiec.

            W następnej części pada temat Trójmorza, gdzie jako jeden z powodów niepowodzenia Jurasz przedstawia brak rozmów rządu z opozycją. Ciężko się tu zgodzić zważywszy na fakt, że to przecież opozycja, słowami Grzegorza Schetyny, przyjęła postawę opozycji totalnej i nie reprezentowała jakiejkolwiek postawy wskazującej na współpracę. Jedynie pomniejsze środowiska, zwykle na umowne prawo od PiS, wskazywały na działanie na rzecz tego projektu. Jednak fakt faktem, ta struktura by miała prawo działać dopiero w dłuższej perspektywie i w tym punkcie jest zgoda. Tak samo jak w tym, iż Prawo i Sprawiedliwość zbyt nadymało się przy tym projekcie, a wyszło, jak wyszło.

            Kolejno Pan Jurasz pochyla się nad stanem polskich służb oraz polskiego wojska i jako jeden z przykładów podaje postać Ludmiły Kozłowskiej, którą wiązano z agenturą rosyjską. Trochę to dziwne, zważywszy na fakt, że sama zainteresowana była również blisko związana z fundacjami George’a Sorosa, który z kolei aktywnie wspiera liberalną lewicę oraz skrajną lewicę w Polsce. Zaś stan polskiego wojska już od wielu lat jest na zatrważająco niskim poziomie, podobnie jak nasze zakupy zbrojeniowe. Nie jest to jednak wina rządów PiS, bo takie nieudolne działania prowadzimy już, bez mała, ze 20 lat.

            W przypadku polityki zagranicznej względem USA, za czasów Trumpa, można się zgodzić z postawioną tezą. Relacje rzeczywiście były najlepsze od lat, choć znowu opierały się o polski klientelizm względem sojusznika zza oceanu. Podobnie jak ze stwierdzeniem, iż nieudolność MSZ, które nie zakładało wygranej Bidena, tak naprawdę obnażyło krótkowzroczność polskich władz.

            Później Jurasz poddaje krótkiej ocenie spór na linii Waszyngton – Berlin i fakt, że Polska nic na tym nie ugrała. I tak i nie. Jednak nie opiera się to wyłącznie o problemy wynikające z nieudolności rządzących, ale również o czynniki zewnętrzne. Niemcy nigdy by nie pozwoliły, by ktoś zajął ich miejsce w Europie, co jest logiczne. Dlatego tak bardzo starały się naciskać na Nord Stream 2, by ten stał się jeszcze silniejszym narzędziem wpływu, w razie gdyby koniunktura się nie zmieniła. Z kolei Polska, zamiast w czasach prosperity działać na rzecz uwolnienia potencjału gospodarczego i stworzenia odpowiednich warunków do inwestycji, to wolała pójść w konsumpcjonizm, mgliste obietnice o Trójmorzu (które również opierano o Trumpa) oraz dalsze tworzenie gąszczu prawnego, co jedynie działało na naszą niekorzyść.

            I teraz przechodzimy do spraw najświeższych, czyli ostatnich wydarzeń związanych z porozumieniem niemiecko – amerykańskim oraz sytuacji geopolitycznej. Pojawia się tu na przykład takie stwierdzenie, iż „reset z Rosją nie ma miejsca (…) Waszyngton nie zrezygnował z twardej linii w stosunku do Moskwy w żadnej innej sprawie niż Nord Stream .” To trochę tak jakby powiedzieć „amerykanie wcale nie prowadzili wojny z III Rzeszą, a operacja Overlord była jedynie wycieczką amerykańskich żołnierzy na północ Francji.”

            Sprawa Nord Stream nie tylko pokazała to, że USA zwijają zewnętrzne imperium w Europie, ale także oddają Europę Środkową i Wschodnią do podziału dla wpływów Berlina oraz Moskwy, które będą mogły do woli używać straszaka energetycznego. I jest to katastrofalna wieść nie tylko dla Polski, ale dla wszystkich w pomoście bałtycko – czarnomorskim. Jest to zwiastun resetu z Federacją Rosyjską ze strony Waszyngtonu, tak jak wcześniej za czasów Obamy były takie próby, które zakończyły się klęską.

            Następnie mamy kolejne irracjonalne stwierdzenie, że „Biden, inaczej niż Trump, nie rozbija (…)  jedności Zachodu”. Ale dziwnym trafem zrobił on największy prezent dla Putina, jaki ten mógł sobie wymarzyć w wymiarze polityki energetycznej. Tym samym wpisał się nie tylko w interesy rosyjskie, ale również w niemieckie Energiewende.

            Im dalej w las, tym więcej głupich tez i już spotykamy się z twierdzeniami wyjętymi wprost z TVN czy konferencji prasowych Platformy Obywatelskiej; że PiS chce prawnie zniszczyć TVN; że budujemy wspólnie z Rosją elektrownie atomową; że blokujemy kandydaturę nowego ambasadora USA w Polsce; że pogarszają się relacje polsko – żydowskie; że kupujemy drony od Turcji czy że nawet nasz minister spraw zagranicznych był z wizytą w Chinach.

            Jednak Pan Jurasz już nie powie nikomu, że kwestia TVN jest sprawą prawną i dotyczy wszystkich telewizji, a nie tylko tej jednej; że sprawa elektrowni w Rosji to inicjatywa prywatna, a rządowa jest związana bardziej z Francją niż wschodnim sąsiadem; że również w innych państwach nie ma nowych ambasadorów USA, a Onet opiera swoje doniesienia o anonimowe „znające sprawę źródła”; że kiedy inne państwa, jak Niemcy czy Francja spotykają się z Erdoganem, to wszystko jest w porządku, ale jak Polska dokonuje, skądinąd, dobrego zakupu w Turcji, to nagle okazuje się, że jest to współpraca z autorytarnym reżimem; że wizyta w Chinach to jest wreszcie objaw jakiegoś otrzeźwienia w polskiej polityce zagranicznej. Tego się od Witolda Jurasza już nie dowiecie, bo szkodzi to postawionej na początku przez niego tezie.

            Następnie dochodzimy do tego, co niektórzy mogą uważać za najciekawszy fragment, czyli odniesienie do Panów Jacka Bartosiaka i Krzysztofa Raka, których to książki ostatnio czyta prezes Jarosław Kaczyński. Stara się on wykazać u tego pierwszego, że z jednej strony prezentuje postawę antyrosyjską, a z drugiej stwierdza, że NATO może nas nie obronić. Osobiście sprzeczności w tym nie widzę żadnej. W końcu kto jak kto, ale Polska powinna najlepiej wiedzieć, że partykularne interesy zawsze idą przed zapewnieniami politycznymi. Z resztą wcześniej wspomniane spotkanie Merkel – Biden jedynie to potwierdziło, gdzie prezydent USA był głosem NATO, a kanclerz Niemiec głosem Komisji Europejskiej.

            Podsumowując, jakby na to nie patrzeć, to nie widać w działaniach polskiego MSZ żadnego zwrotu w kierunku współpracy z Rosją. Nie ma nawet cienia ciągot ku Moskwie. Jest oczywiście nieudolność i działania doraźne, ale nie pojawiły się one wczoraj, a istnieją od co najmniej 20 lat. Gdyby Pan Witold Jurasz odrzucił na chwilę propagandę TVN czy Onetu i skupił się na suchych faktach, to może jego ocena byłaby prawidłowa. No ale tak niestety nie jest.

Napisz do redakcji!

Masz ciekawy temat bądź chcesz, byśmy opisali historię albo zajęli się twoim problemem? Napisz do nas! Chętnie wspomnimy o tym w jednym z naszych artykułów.

Napisz do nas: Napisz
bądź autora artykułu wojciech.koziol@kijemwmrowisko.pl