fbpx
sobota, 27 listopada 2021 15:15
  • Ładowanie danych ...

Populizm dobry, populizm zły

9 miesięcy temu
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

W minioną sobotę lider Platformy Obywatelskiej Borys Budka przedstawił „Receptę na kryzys”. To pakiet rozwiązań który, jego zdaniem, ma pomóc Polakom i polskiej gospodarce poradzić sobie ze skutkami obostrzeń i lockdownów wprowadzanych przez rząd w ramach walki z epidemią koronawirusa. Warto odnotować, że jest to pierwsza od blisko sześciu (sic!) lat propozycja programowa największej partii opozycyjnej. Co ciekawe, okazała się ona być dla rządu sporym zaskoczeniem. Zjednoczona Prawica, rozleniwiona ponad pięcioletnią jałową nawalanką z szeroko rozumianym obozem antypisu, i jednocześnie osłabiona wewnętrzną walką poszczególnych frakcji, otrzymała cios którego raczej się nie spodziewała, a który może dodatkowo mocno zachwiać jej spójnością.

A wszystko dzięki temu, że Borys Budka po raz pierwszy od momentu objęcia steru Platformy wykazał się instynktem politycznego gracza. Wykorzystał on konflikt w ZP, by usadowić się w roli troskliwego wujka rozumiejącego potrzeby obywateli, w kontrze do rządzących, zajętych wzajemną walką o wpływy w koalicji. Co więcej, wczoraj podczas transmisji na żywo na Facebooku przewodniczący PO postawił jednemu z koalicjantów swego rodzaju ultimatum, odnośnie jego dołączenia do obozu opozycyjnego. Nie da się ukryć, iż mocno odzwyczailiśmy się od świadomości, że największa partia opozycyjna jest w stanie zaproponować coś więcej niż tylko „PiS to zło największe”. Sęk w tym, że przedstawione rozwiązania trącą tym, co antypis od lat usilnie Prawu i Sprawiedliwości przypisuje. Jest to populizm.

Intencje Budki wydają mi się dosyć oczywiste. Platforma niedawno obchodziła swoje dwudziestolecie. Podsumowanie jej dokonań musiało być nieco gorzkie, mimo że partia dzierżyła w tym okresie władzę przez dwie kadencje z rzędu. Dziś jej główny problem polega jednak na tym, że odchodząc od swoich ideowych korzeni, znalazła się nad swego rodzaju przepaścią. Przez wiele lat PO stopniowo, acz konsekwentnie, stawała się partią władzy i establishmentu, i z każdym kolejnym sukcesem wyborczym coraz bardziej oddalała się od realnych problemów Polaków i trafnego odczytywania diagnoz społecznych. Konsekwencją tego stanu rzeczy było, cytując klasyka, obudzenie się „z ręką w nocniku”. Dziś w zasadzie nie wiadomo kto, poza tzw. wielkomiejskimi wyborcami, stanowi elektorat byłego ugrupowania Donalda Tuska. Nie wiadomo do kogo chce ona skierować swój przekaz, czyje problemy chce rozwiązać, jaką ma wizję rozwoju Polski. Borys Budka zdecydował się więc zagrać na strunie wolnorynkowej, odwołując się tym samym do tych idei, z którymi przed laty Platforma bywała kojarzona. Pytanie brzmi, na ile jest to przekaz wiarygodny i możliwy do spełnienia.

Obniżka VAT do 5% dla wszystkich branż wyłączonych z działalności na czas jednego roku to propozycja ciekawa, choć dość ryzykowna. Widać tu zdecydowany ukłon w stronę hotelarstwa i gastronomii, których usługi są w większości objęte stawką 8%. Obniżenie stawki VAT na te usługi sprawi, że będą one tańsze, przez co potencjalnie staną się bardziej atrakcyjne dla klientów. Jednocześnie jednak zmniejszą się wpływy do budżetu – co jest istotne z punktu widzenia kolejnego punktu „recepty” Platformy, tj. wypłaty odszkodowań dla przedsiębiorców, których działalność została przez rząd administracyjnie zablokowana. Również propozycja zwiększenia kwoty wolnej od podatku w obliczu spowolnienia wzrostu PKB i widma potencjalnego kryzysu nie wydaje mi się obietnicą odpowiedzialną – śmiem podejrzewać, że nawet gdybyśmy dziś mieli u steru władzy Konfederację, nie zdecydowałaby się ona na taki krok. Nie do końca jasny jest dla mnie pomysł rekompensaty dwóch semestrów studiów dla osób które straciły pracę wskutek pandemii. Warto jednak pochylić się dłuższą chwilę nad pomysłem powrotu do dwóch handlowych niedziel w miesiącu. Borys Budka chciał zapewne w ten sposób przypodobać się przedsiębiorcom, wyczuł również, że dla jakiejś części społeczeństwa zakaz handlu w niedziele stanowi pewną uciążliwość. Warto jednak pamiętać, że od wprowadzenia owego zakazu minęło dość sporo czasu, dzięki czemu Polacy w jakimś stopniu zdążyli się już do niego przyzwyczaić, co więcej, choć za powrotem do otwarcia sklepów w każdy dzień tygodnia opowiada się około połowa badanych w sondażach, to jednocześnie blisko jedna trzecia respondentów popiera utrzymanie zakazu. Obietnica zagwarantowania dla pracowników handlu dwóch wolnych niedziel w miesiącu wydaje się być nieco mglista – rodzi się bowiem pytanie, w jaki sposób miałaby ona być egzekwowana. Pracownicy sklepów wielkopowierzchniowych z którymi miałem sposobność rozmawiać na ten temat, jak jeden mąż podkreślali, iż zakaz handlu w niedziele jest dla nich bezwarunkową i stabilną gwarancją jednego i stuprocentowo pewnego wolnego dnia w tygodniu. Istnieje obawa, że opcja „warunkowego” zamknięcia galerii handlowych będzie stanowiła dla części ich pracodawców pokusę powrotu do dawnych praktyk.

Obietnica zniesienia podatku Belki i opłaty mocowej z pewnością brzmi dosyć atrakcyjnie – w końcu każda obniżka czy zniesienie jakiegokolwiek podatku musi kojarzyć się dobrze. Szkopuł w tym, iż likwidacja podatku od zysków kapitałowych czyli podatku Belki właśnie, nie dotyczy np. oszczędzających w IKE i PPK – a to sprawia, iż będzie ona użyteczna głównie dla dużych inwestorów i graczy giełdowych. Opłata mocowa wprowadzona w 2017 na użytek zwiększenia rezerw mocowych polskich elektrowni zdaje się mieć swoje uzasadnienie – jej zniesienie z pewnością będzie korzystne dla kieszeni Polaków, należałoby jednak zastanowić się, czy jej utrzymanie nie byłoby bardziej sensowne z punktu widzenia przyszłości polskiego sektora energetycznego, i jego transformacji.

Podsumowując – cieszy, że opozycja wreszcie wykonała ruch, na który rządzący muszą w jakiś sposób odpowiedzieć. Można mieć nadzieję, że to zmusi PiS do refleksji nad własnymi działaniami. Należy jednak pamiętać, że większość z przedstawionych propozycji to „ten straszny populizm” zapakowany w ładny papierek. A do tego prezentowany przez „właściwą” stronę sporu, co według niektórych automatycznie czyni go dobrym. Nie warto dać się zwieźć, zwłaszcza, że może to być tylko chwilowy zryw, jakich zresztą widzieliśmy wiele w poprzedniej kadencji.

Napisz do redakcji!

Masz ciekawy temat bądź chcesz, byśmy opisali historię albo zajęli się twoim problemem? Napisz do nas! Chętnie wspomnimy o tym w jednym z naszych artykułów.

Napisz do nas: Napisz
bądź autora artykułu sebastian.zych@kijemwmrowisko.pl