fbpx
sobota, 3 grudnia 2022 00:42
  • Ładowanie danych ...

Upadek kultury

2 lata temu
Przyznam szczerze, że w ostatnich dniach kampanii wyborczej postanowiłem całkowicie odciąć się od newsów, Twittera czy innych zapchajdziur. Niestety nie zawsze jest to możliwe. Przed oczami ukazał się jeden z najbardziej żałosnych spektakli od lat, czyli końcówka kampanii pod sztandarem „ośmiu gwiazdek”.

Opozycja totalna na samym finiszu kampanii zaczęła rozpowszechniać w internecie hasło złożone z kilku gwiazdek. Dla większości było to jasne, że jest to odniesienie do PiS-u w sposób, mówiąc delikatnie, urągający poziomowi debaty publicznej. Szybko jednak przekaz się przyjął. Zaczęli się pod nim podpisywać sympatycy PO, dziennikarze, jak Tomasz Lis, czy Tygodnik NIE. W zasadzie można stwierdzić, że całe to hasło stało się głównym elementem kampanii dla „antypisu”.

Nie chodzi tu jednak o to, żeby zakazywać takich haseł, co by było ograniczaniem wolności słowa, ale o sam poziom debaty publicznej. Posługiwanie się hasłem, które po rozszyfrowaniu brzmi „j***ać PiS”, niczym sztandarem na końcu kampanii, to jest po prostu kompromitacja poziomu naszej polityki. Naprawdę, niżej już ciężko będzie zejść.

Trudno jest to także komentować z prostej przyczyny. Należałoby się wtedy zniżyć do poziomu tych, którzy szastają tym tekstem na lewo i prawo. Jedyne z czego można się cieszyć, to fakt, że po prostu ta żałosna kampania jest już za nami. Sam jej finał, czyli ostatnie dwa tygodnie przed drugą turą, to po prostu kompromitacja i parodia tego, czym są wybory.

Wojna plemion

Kiedyś wielkie oburzenie było gdy Wałęsa podał nogę Kwaśniewskiemu. Później, że Cimoszewicz stwierdził, iż „trzeba się było ubezpieczyć. Jeszcze nie tak dawno był premier Miller, mówiący do ministra Ziobry „pan jest zerem”. A im dalej w las tym więcej drzew. Za czasów PO już pojawiły się hasła Sikorskiego o „dorżnięciu watahy” czy Tuska o „pędrakach”. O nagraniach u Sowy nie ma co wspominać, bo każdy dobrze pamięta ten „język wyższych sfer”. Po 2015 roku już przestały obowiązywać jakiekolwiek hamulce. Były „gorsze sorty”, „pisowska szarańcza”, „bycie gorszym od koronawirusa” (które, jako pierwsze padło z ust pani poseł Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej, a potem wiceprezydenta Warszawy Pawła Rabieja), a teraz pojawiło się „osiem gwiazdek”. Upadek jakiejkolwiek kultury czy standardów.

Zezwierzęcenie polskiej wersji Tutsi i Hutu przybrało swój najgorszy kształt. Debata przestała mieć już jakikolwiek sens i została zepchnięta do najbardziej prymitywnych haseł. Nie liczy się już treść czy głębia, a jedynie to, będzie bardziej j**ał. Ponownie również rozgrywa się pomiędzy dwoma obozami, co nie tylko marginalizuje pozostałe formacje, ale i zdrowy rozsądek. W najgorszym wypadku, to w najbliższym czasie zamkniemy się w potrzasku pod tytułem PiS-AntyPiS. To pokazuje też, że jedyne, co może zaproponować opozycja totalna, to bycie „anty”. Nie ma tu znaczenia program, tylko to, kto i czym uderzy mocniej.

Takie coś nawet ciężko się opisuje, gdyż nikt, kto ma jakieś poczucie godności i uważa, że polityka powinna stać na wysokim poziomie, nie jest przygotowany na schodzenie do poziomu małpy rzucającej fekaliami w przechodzących obok klatki, bo ci nie dają jedzenia. A tak obecnie wygląda nasza polityka.

Napisz do redakcji!

Masz ciekawy temat bądź chcesz, byśmy opisali historię albo zajęli się twoim problemem? Napisz do nas! Chętnie wspomnimy o tym w jednym z naszych artykułów.

Napisz do nas: Napisz
bądź autora artykułu wojciech.koziol@kijemwmrowisko.pl