fbpx
sobota, 3 grudnia 2022 00:44
  • Ładowanie danych ...

Wydmuszka nie tylko wielkanocna

3 lata temu

Malownicze porównanie największej (jeszcze) partii opozycyjnej do popularnej w Polsce ozdoby wielkanocnej nie pojawiło się w tytule niniejszej polemiki wyłącznie z uwagi na okres poświąteczny. Bowiem w mojej ocenie fasadowość Platformy Obywatelskiej jest cechą, która towarzyszy tej formacji co najmniej od roku 2007.

Nie uważam, żeby Platforma kiedykolwiek zasługiwała na to, by być uznana za partię przedsiębiorców. No, chyba że za działanie na ich rzecz uznamy ignorowanie luki we wpływach do budżetu z tytułu podatku VAT. Zresztą, tak naprawdę trudno uznać PO za partię polityczną, jeżeli partię rozumiemy jako „dobrowolną organizację, występującą pod określoną nazwą, stawiającą sobie za cel udział w życiu publicznym poprzez wywieranie metodami demokratycznymi wpływu na kształtowanie polityki państwa lub sprawowanie władzy publicznej.” (art.1 pkt.1 Ustawy z dn. 27 czerwca 1997 r. o partiach politycznych). Istotnie, Platforma jest organizacją dobrowolną, a do roku 2015 wywierała ona kształt na życie publiczne za sprawą aparatu władzy. Jednak w tym przypadku, z kształtowaniem polityki państwa bym nie przesadzał.

Ugrupowanie które wyrosło ze zgliszczy ekip postsolidarnościowych, od samego początku było trzymane „za twarz” przez Donalda Tuska. Mimo że założone zostało przez „trzech tenorów”, jeden z nich (Maciej Płażyński) zdecydował się opuścić je po dwóch latach, a drugi (Andrzej Olechowski) został przez Tuska zmarginalizowany, by ostatecznie odejść z partii w 2009 roku. Tak oto późniejszy „prezydent Europy”, pozbywszy się z partii wszystkich zagrażających jego pozycji konkurentów, zdołał osiągnąć w roku 2007, po brutalnej walce z PiS trwającej przez cały okres jego rządów, pełnię władzy. Dziś jednak okazuje się, że to co było siłą samego Tuska i jego partii do roku 2015, ostatecznie doprowadza do jej spektakularnego upadku. Nieprzypadkowo w poprzednim akapicie zarzuciłem Platformie brak przesady w sprawowaniu władzy. Bowiem to, czego byliśmy świadkami do roku 2015, było w istocie niczym więcej jak administrowaniem. Zaś administrowanie to było obudowane tak wielkim natężeniem propagandy rozhuśtanej przez koncerny medialne jednogłośnie sprzyjające władzy, że chwilami naprawdę można było odnieść wrażenie, iż Polska jest potęgą w Europie, a, gwoli przykładu, nasza prezydencja w Unii Europejskiej jest epokowym wydarzeniem, a nie rutynową i symboliczną procedurą.

Wszystko to powoduje dzisiejsze kłopoty, nadal największej, partii opozycyjnej. Donald Tusk nigdy nie zadał sobie trudu, by „wychować” działaczy partyjnych zdolnych do zaprezentowania czegokolwiek ponad wściekłe ujadanie na PiS w zaprzyjaźnionych mediach. Zamiast tego wolał bezpiecznie otaczać się „miernymi ale wiernymi” w rodzaju Ewy Kopacz, nie dbając zupełnie o przyszłość swojego stronnictwa, ba, traktując je zupełnie instrumentalnie. Dziś brak merytorycznej krytyki partii rządzącej ze strony PO kłuje w oczy, czemu trudno się temu dziwić, skoro merytoryczne think tanki zostały zastąpione przez kółka wzajemnej adoracji w rodzaju Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Po roku 2015 okazało się dobitnie, że król jest nagi. Platforma Obywatelska ukazała swoją pustkę, zarówno programową, jak i intelektualną. To, co dla niektórych było oczywiste od dawna, dla większości okazało się jasne dopiero w tamtym momencie – przez 8 lat rządziła Polską partia nieposiadająca żadnej wizji kierunku rozwoju państwa, kierowana przez karierowiczów bądź nieudaczników. Co najbardziej uderzające, wciąż są w Polsce środowiska, które zdają się wszystkich wyżej wymienionych faktów nie zauważać.

Dziś Borys Budka zajmuje smutne stanowisko syndyka masy upadłościowej. To, że nie nadaje się na bycie liderem to inna sprawa, znamienne jest to, że de facto nikt nie miał w Platformie chrapki na przejęcie schedy po Schetynie. Myślę że dziś spora część posłów zdaje sobie sprawę, że partia może mieć spore trudności z dotrwaniem „w jednym kawałku” do końca kadencji. Nie ukrywam, że wizja rozpadu Platformy i „rozszarpanie” jej przez pozostałe kluby parlamentarne wydaje się być kusząca, zwłaszcza z punktu widzenia obywatela – być może doprowadziłoby to do wygaszenia jałowych, pełnych nienawiści sporów partyjnych, w miejsce których pojawiłaby się choć odrobina merytorycznej krytyki rządu. Co do Gowina – nie sądzę by jego ambicje kończyły się na byciu koncesjonowaną opozycją wobec Kaczyńskiego, choć z drugiej strony dziś trudno jednoznacznie stwierdzić jaką rolę w polskiej polityce w przyszłości widzi dla siebie lider Porozumienia.

Tak czy inaczej, tonięcie Platformy jest dla mnie oznaką zdrowienia polskiej sceny politycznej. Mam przy tym nadzieję, że będzie to stan względnie permanentny.

Napisz do redakcji!

Masz ciekawy temat bądź chcesz, byśmy opisali historię albo zajęli się twoim problemem? Napisz do nas! Chętnie wspomnimy o tym w jednym z naszych artykułów.

Napisz do nas: Napisz
bądź autora artykułu sebastian.zych@kijemwmrowisko.pl