fbpx
sobota, 27 listopada 2021 15:58
  • Ładowanie danych ...

Początek początku

10 miesięcy temu
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Gdyby w ocenie potencjału nowego selekcjonera reprezentacji Polski oprzeć się wyłącznie na zapewnieniach prezesa Bońka, awans do Euro mamy niemalże w kieszeni. W dodatku okazało się, że w zasadzie nie było potrzeby zwalniania poprzedniego trenera, no ale jednak tak wyszło że odejść musiał. W każdym razie, od trzech dni nowym sternikiem naszej narodowej drużyny jest Paulo Sousa. Wybór tyleż ciekawy, co nieoczywisty. Nazwisko Portugalczyka raczej nie przewijało się w domniemaniach dziennikarzy, zaś po ogłoszeniu go selekcjonerem próżno szukać w mediach dużego entuzjazmu. Dominuje raczej pewien dystans, związany być może ze złymi doświadczeniami z czasów Leo Beenhakkera, który jeszcze przed pierwszym zasiądnięciem na ławce trenerskiej był on hołubiony niemal przez wszystkich, z ówczesnym prezesem PZPN, Michałem Listkiewiczem, na czele.

I jest to postawa najpewniej słuszna, gdyż Paulo Sousa stanowi dość sporą zagadkę. Z jednej strony sprawia wrażenie nieco wycofanego, z drugiej – wielu piłkarzy mających możliwość pracy z nim, wypowiada się na jego temat w samych superlatywach. Nikola Mitrović, były piłkarz m.in. Wisły Kraków, w rozmowie z portalem WP SportoweFakty podkreśla łatwość w nawiązywaniu kontaktów z piłkarzami, a także ofensywny styl gry jaki ma ponoć preferować Portugalczyk. I choć w jego CV nie błyszczy żaden europejski gigant, to jednak można tam znaleźć kilka solidnych średniaków, w których były gracz m.in. Juventusu trenersko radził sobie całkiem nieźle. Bywało, jak w przypadku pracy w Queens Park Rangers, że musiał sobie Sousa radzić pod presją, i w dość trudnej atmosferze. Następnie objął Swansea, by po zajęciu niezłego, 7. miejsca w tabeli Championship przejść na własną prośbę do Leicester. Tam niestety nie szło mu już tak dobrze, co skłoniło go do powrotu z Wysp, i przyjęcia oferty węgierskiego Videotonu. Ukochany klub premiera Orbana pewnie do dziś wspomina swojego byłego trenera z rozrzewnieniem – za jego kadencji Węgrzy zdobyli mistrzostwo kraju, a także zameldowali się w fazie grupowej Ligi Europy. W 2013 Sousa przyjął ofertę z Izraela, i tak, po krótkim przystanku w Tel-Awiwie i Bazylei (a także zdobyciu odpowiednio – mistrzostwa Izraela i Szwajcarii) nadszedł czas prawdziwej próby – ACF Fiorentina. Niezłe statystyki (43 zwycięstwa w 95 meczach) pozwoliły na zajęcie 5. miejsca w pierwszym sezonie w Serie A, i 8. w drugim.

Źródło: AFP
Źródło: AFP

Trudno uznać powyższe osiągnięcia za oszałamiające, co nie zmienia faktu, iż na papierze Paulo Sousa wydaje się być szkoleniowcem co najmniej solidnym. Na uwagę zasługuje jednak nie tylko samo nazwisko trenera, ale również skład jego sztabu – na czele z Antonio Jose Gomezem, trenerem odpowiedzialnym za przygotowanie fizyczne, który ostatnie sześć sezonów pracował w Barcelonie. Z kolei asystentem trenera będzie Manuel Cardeiro – absolwent lizbońskiego Instituto Superior de Educacao Fisica, prestiżowego uniwersytetu dla trenerów, a do tego specjalista od meczowej analizy wideo.

Z całą pewnością portugalski trener nie ma przed sobą łatwego zadania – prowadzenie reprezentacji narodowej znacząco różni się od pracy w klubie, ponadto Sousa nie będzie miał możliwości sprawdzenia składu na neutralnym gruncie – pierwszy mecz eliminacyjny z Węgrami gramy już za nieco ponad dwa miesiące. 60 dni to jednak sporo czasu na przeprowadzenie dokładnej analizy gry swoich podopiecznych, a także ich potencjalnych rywali. Miejmy nadzieję iż, jako się rzekło w tytule – będzie to dobry początek początku. Czegoś wreszcie dobrego. I skutecznego.

Napisz do redakcji!

Masz ciekawy temat bądź chcesz, byśmy opisali historię albo zajęli się twoim problemem? Napisz do nas! Chętnie wspomnimy o tym w jednym z naszych artykułów.

Napisz do nas: Napisz
bądź autora artykułu sebastian.zych@kijemwmrowisko.pl