fbpx
sobota, 27 listopada 2021 15:21
  • Ładowanie danych ...

Skoro było tak dobrze…

5 miesięcy temu
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dokładnie tydzień temu reprezentacja Polski zakończyła swój udział w tegorocznych Mistrzostwach Europy. Zrobiła to w stylu… no właśnie, w jakim?

Tym razem wielu komentatorów nie przebierało w słowach. Tym razem, bowiem dotychczas bezkompromisowe opinie na temat gry/stanu naszej kadry po wielkich turniejach wcale nie były oczywistością. Słynna przyśpiewka „Polacy, nic się nie stało” pojawiała się również między wierszami zaprzyjaźnionych z zespołem dziennikarzy. Tym bardziej miła to odmiana, gdy widzi się rzeczowe i zgodne ze stanem faktycznym opinie, które w zdecydowanej większości sprowadzają się do gromkiego – jest źle.

Zarzuty kierowane były w bardzo różne adresy. Najbardziej dostało się trenerowi, choć zdania były tu niejednoznaczne. Niektórzy podnosili kwestie indywidualnych błędów poszczególnych zawodników, inni zwracali uwagę na brak możliwości oparcia gry i „mentalu” drużyny na jej (wannabe?) filarach.

I każdy miał rację. Po trochu.

Polska drużyna nie istniała na boisku nie tylko piłkarsko, ale co istotniejsze, nie istniała… jako drużyna właśnie. W swoich trzech występach na Euro 2020 polscy piłkarze momentami sprawiali wrażenie, jakby pierwszy raz zobaczyli się nawzajem w tunelu prowadzącym na murawę stadionu. Trudno nie zauważyć w tym miejscu kontrastu pomiędzy cukierkowymi wypowiedziami Wojciecha Szczęsnego sprzed turnieju, na temat świetnej atmosfery na zgrupowaniu, a tym jak Polacy wyglądali, a przede wszystkim jak komunikowali się między sobą na boisku. Na pierwszy rzut oka widać było napięcie między zawodnikami, widoczne chociażby w nerwowych reakcjach Roberta Lewandowskiego po drugim golu dla Słowacji, czy w innych, mniej lub bardziej wymownych gestach pozostałych piłkarzy.

Czasem gesty czy miny potrafią powiedzieć znacznie więcej niż słowa. Jeszcze wymowniejszy jest jednak widoczny brak zaangażowania. To coś, czego nie da się w żaden sposób zrozumieć ani usprawiedliwić. Wiele widzieliśmy już na tegorocznych mistrzostwach potyczek, w których zespoły początkowo skazane na pożarcie pokazywały w spotkaniach pazur, dokładając do przebłysków geniuszu kilogramy, a w zasadzie tony zaangażowania. U nas zupełnie tego nie było. Wyłączając mecz z Hiszpanią, w którym było widać nawet zalążki tego, co zapewne chciałby realizować z drużyną Paulo Sousa, Polacy na turnieju byli wolni, niedokładni, nerwowi, poddający się niemal całkowicie presji przeciwnika.

Niemniej istotny, będący zapewne jedną z przyczyn braku zaangażowania, jest brak lidera. Przy całym moim szacunku dla Lewego, ustanowienie go kapitanem reprezentacji w mojej ocenie było kompletną pomyłką (o czym piszę nieco obszerniej na blogu w salon24.pl: https://www.salon24.pl/u/format-a-for/1143280,gra-jest-tylko-skutkiem). W skrócie: Robert zwyczajnie nie ma osobowościowych predyspozycji do pełnienia tej roli. Nie umniejsza to w żaden sposób jego umiejętności piłkarskich, po prostu: jego charakter nie pozwala na „wzięcie drużyny za mordę”. A momentami ewidentnie widać było, że dokładnie tego Biało-Czerwoni potrzebowali.

A Sousa? Wielu powiesiło na nim kilka psów, również wytykając brak zaangażowania. W budowanie zespołu, w śledzenie gry piłkarzy na żywo w ligach w których grają, wreszcie w zgrupowanie, które mógł wykorzystać w lepszy sposób. Z pewnością coś jest na rzeczy, choć jednocześnie trudno nie zauważyć, że Portugalczyk jest pierwszym od wielu lat trenerem który próbuje wdrożyć w grę naszej narodowej reprezentacji jakąś wizję. Wizję, o której od wielu lat zapominano, opierając całą grę na szaleńczych zrywach, prowadzonych przez kilka wyróżniających się nazwisk. Jest z pewnością za wcześnie by ocenić w pełni skutki jego pracy, niemniej jak wspomniałem wcześniej, zalążki pomysłu widać gołym okiem. Pytanie, czy zaowocuje.

Reprezentacja Polski w piłce nożnej ma wszelkie atuty by nie tylko wychodzić z grupy na wielkich turniejach, ale by naprawdę dobrze sobie w nich radzić. Jednak nie uda się osiągnąć tych celów bez solidnej pracy u podstaw. Pracy wymagającej wielu przemeblowań, zwłaszcza w głowach poszczególnych zawodników. Problem w tym, że czasu nie ma zbyt wiele – już we wrześniu ruszają eliminacje do przyszłorocznych Mistrzostw Świata w Katarze.

Napisz do redakcji!

Masz ciekawy temat bądź chcesz, byśmy opisali historię albo zajęli się twoim problemem? Napisz do nas! Chętnie wspomnimy o tym w jednym z naszych artykułów.

Napisz do nas: Napisz
bądź autora artykułu sebastian.zych@kijemwmrowisko.pl