fbpx
sobota, 27 listopada 2021 14:44
  • Ładowanie danych ...

Także tego

8 miesięcy temu
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Od objęcia stanowiska selekcjonera reprezentacji Polski przez Paulo Sousę upłynęło 60 dni. W felietonie przedstawiającym jego sylwetkę (https://kijemwmrowisko.pl/sport/poczatek-poczatku/1472) wspomniałem, że to wystarczający czas by poznać grupę piłkarzy którzy będą do jego dyspozycji podczas meczów eliminacyjnych do MŚ w Katarze. Wydaje się, że w tej kwestii Portugalczyk nie zasypiał gruszek w popiele.

Co jednocześnie nie zmienia faktu, że nie wszystkie jego decyzje należałoby w mojej ocenie uznać za słuszne. Zapowiedź trenera o potrzebie elementu stabilizacji w bramce mogła wróżyć powrót między słupki Łukasza Fabiańskiego, co jak wiemy, ostatecznie nie miało miejsca. Trudno oprzeć się wrażeniu, że selekcjoner kierował się w swoim wyborze nie tyle faktyczną potrzebą stabilizacji wynikającą ze stylu gry i charakteru bramkarza, ale regularności jego występów w kadrze. W tej drugiej kategorii „Fabian” zdecydowanie przegrywa z obecnym pierwszym bramkarzem, Wojciechem Szczęsnym. Paradoks polega na tym, że o ile w swoich klubach obydwaj golkiperzy zachowują pewne miejsca w wyjściowych składach, a ich gra często stanowi o sile całej drużyny, o tyle podczas meczów reprezentacyjnych Szczęsny sprawia wrażenie podenerwowanego, niestabilnego, w przeciwieństwie do Fabiańskiego, który podczas swoich nielicznych występów w kadrze pokazał, że w razie potrzeby potrafi wprowadzić w grę Polaków niezbędny spokój. W tym kontekście decyzja rzekomo poszukującego stabilizacji Sousy o postawieniu na bramkarza Juventusu, i nie danie przy tym żadnej możliwości gry Fabiańskiemu, wydaje się być co najmniej dziwna.

Z drugiej strony, należy pochwalić odwagę trenera w zakresie korzystania z usług debiutantów. Nie każdy piłkarz w swoim pierwszym meczu w reprezentacji zdobywa bramkę – a jednak w niedzielę sztuki tej dokonał Karol Świderski. Na uwagę zasługuje również występ Kacpra Kozłowskiego – mimo skromnych 15 minut udzielonych mu przez selekcjonera, pomocnik Pogoni Szczecin pokazał się z całkiem dobrej strony – nie bał się pojedynków sam na sam, a jego szarża w środku pola i ściągnięcie na siebie uwagi trzech piłkarzy Andory zainicjowała akcję, po której padła bramka na 3:0.

O ile po dwóch pierwszych meczach kadry pod wodzą nowego trenera widać, że ma on zdecydowanie ofensywne ambicje, o tyle główny problem który trawi naszą kadrę wciąż pozostaje w dużej mierze nierozwiązany. Mam na myśli defensywę. Mecz z Węgrami dobitnie pokazał, że mimo upływu lat Kamil Glik wciąż pozostaje niekwestionowanym liderem naszej obrony. Co gorsza, jego brak powoduje zupełną dezorganizację tej formacji, a typowany na następcę Jan Bednarek póki co wydaje się nie być w pełni gotowy na przejęcie tej roli.

Być może za jakiś czas swoistym remedium okaże się być Michał Helik. Były gracz Cracovii od momentu transferu do Barnsley stał się wiodącym graczem zespołu, oprócz obowiązków obrońcy równie dobrze radzi sobie na polu karnym przeciwnika – od początku sezonu strzelił już pięć bramek. Niemniej jego debiut w narodowych barwach nie należał do zbyt udanych, przez większość czasu był niewidoczny, pozostawiał rywalom zbyt dużo miejsca, a na dodatek jego błąd zaważył na zdobyciu drugiego gola przez Węgrów. Potencjał z całą pewnością jest, pierwsze koty za płoty, miejmy nadzieję że będziemy mieć jeszcze z Helika pożytek.

Nadzieję musimy mieć również na to, że stara gwardia nie zacznie zbyt szybko rdzewieć. Czas nikogo nie oszczędza, „orły Nawałki” też się starzeją, jednak większość z nich wciąż ma przed sobą perspektywę 4-5 lat gry na względnie wysokim poziomie. To czas, który należałoby wykorzystać nie tylko na jak najlepsze reprezentowanie narodowych barw, lecz także na przekazanie pałeczki młodszemu pokoleniu kadrowiczów, i pokazanie im znaczenia i wartości gry z orzełkiem na piersi.

Trzymam dziś kciuki nie tylko za to, ale przede wszystkim za dobry wynik z Anglią. Zwłaszcza, że korzystny rezultat z tak klasowym przeciwnikiem sam w sobie będzie dla kadry idealnym nowym początkiem. Prawdziwie drużynowym. Paulo Sousa zaczął wskazywać drogę, jednak ruszyć w nią piłkarze muszą już sami.

Napisz do redakcji!

Masz ciekawy temat bądź chcesz, byśmy opisali historię albo zajęli się twoim problemem? Napisz do nas! Chętnie wspomnimy o tym w jednym z naszych artykułów.

Napisz do nas: Napisz
bądź autora artykułu sebastian.zych@kijemwmrowisko.pl