fbpx
sobota, 27 listopada 2021 14:52
  • Ładowanie danych ...

Z nadzieją na przyszłość

10 miesięcy temu
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Mijające Mistrzostwa Świata w Piłce Ręcznej Mężczyzn miały być dla nas kolejnym od wielu lat turniejem bez echa. Najlepiej świadczy o tym fakt, że żadna z polskich telewizji nie zdecydowała się na wykupienie praw do transmisji telewizyjnej turnieju, nie widząc w tym przedsięwzięciu sensu biznesowego. I w zasadzie trudno się temu posunięciu dziwić, bowiem chyba nikt z nas nie spodziewał się na zakończonej przedwczoraj imprezie większego sukcesu, ba – poza kilkoma wzmiankami na portalach sportowych, nawet branżowe media nie poświęcały jej większej uwagi. Co ciekawe, była to sytuacja analogiczna do tej, którą niektórzy pamiętają z roku 2007. Wówczas niewielu z nas w ogóle wiedziało o tym, że za naszą zachodnią granicą odbywają się jakiekolwiek zawody w piłce ręcznej, nie mówiąc o udziale Polaków. Wszystko zmieniło się za sprawą pamiętnego ćwierćfinału z Rosją, w którym Sławomir Szmal rozegrał zawody życia, broniąc cztery rzuty karne, i wydatnie przyczyniając się do ostatecznego zwycięstwa 28:27 – po dziś dzień pamiętam pełne egzaltacji nagłówki gazet nazajutrz po wspomnianym triumfie. Oto nagle cała Polska poznała nazwiska wszystkich naszych reprezentantów, i zapałała do nich ogromnym, patriotycznym, narodowym uczuciem. Tym większym, że kadra dostarczała nam wówczas tego, czego chyba przede wszystkim oczekujemy od rodzimych sportowców – ogromnych emocji. Odbywający się dwa dni później mecz półfinałowy okazał się być bowiem horrorem znacznie bardziej dramatycznym – zwyciężyliśmy z Danią po dwóch dogrywkach, dziesiątkach fenomenalnych parad Adama Weinera, i grze momentami tak ostrej, że chyba cudem udało nam się wystąpić w meczu finałowym w niezmienionym składzie. Ostatecznie, przegrawszy z gospodarzami, musieliśmy zadowolić się srebrem, niemniej jednak sukces odniesiony wówczas przez reprezentację Bogdana Wenty na niemieckich parkietach był oszałamiający.

Nie bez przyczyny przywołałem w tym miejscu turniej sprzed blisko piętnastu laty, widzę bowiem sporo podobieństw między ówczesną, a obecną kadrą. Wenta objął posadę trenera w październiku 2004 roku, by nieco ponad dwa lata później zdobyć wicemistrzostwo świata. Patryk Rombel prowadzi reprezentację odrobinę krócej, jednak tendencja jest dość podobna. Były gracz MMTS-u Kwidzyn zbudował kadrę na młodych, zdolnych zawodnikach, dając szansę wielu nowym twarzom z polskiej ekstraklasy, nie zapominając jednak o tych, którzy mają nieco więcej doświadczenia, i mogą stanowić swoistą „bazę” dla pozostałych – mam tu na myśli chociażby Michała Daszka, czy duet braci Gębala. Ewidentnie widać, że zespół wciąż poszukuje swojego rytmu, „pazura” w ataku, jednak gruntowna przebudowa składu zdaje się przynosić pierwsze efekty – czego dowodem jest całkiem przyzwoity występ na tegorocznych mistrzostwach.

Była to z pewnością ważna lekcja, gdyż już za nieco ponad dwa miesiące ruszają eliminacje do Mistrzostw Świata w 2022, które odbędą się na Węgrzech i Słowacji. Po naszym występie w Egipcie możemy być umiarkowanymi optymistami w kontekście ich wyniku, jednak ważniejsza jest kwestia dyspozycji Polaków na samym turnieju. Rok to dość sporo czasu, by zespół mógł się jeszcze bardziej „zgrać” i powalczyć o naprawdę dobry wynik na europejskich parkietach. Na co wszyscy, zgłodniali i wciąż pamiętający wyczyny ekipy Wenty, liczymy.

Napisz do redakcji!

Masz ciekawy temat bądź chcesz, byśmy opisali historię albo zajęli się twoim problemem? Napisz do nas! Chętnie wspomnimy o tym w jednym z naszych artykułów.

Napisz do nas: Napisz
bądź autora artykułu sebastian.zych@kijemwmrowisko.pl